Kaczyński zabrał głos: Nasza formacja nie ma z tym absolutnie nic wspólnego
– Mamy kolejną, niebywale wręcz bezczelną próbę przypisywania Prawu i Sprawiedliwości odpowiedzialności za aferę z kryptowalutami i z tą firmą, która to prowadziła. Nasza formacja nie ma z tym absolutnie nic wspólnego - powiedział Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej w Sejmie.
– To wszystko działo się przez ostatnie lata pod kontrolą służb, które są w całkowitej i takiej dalece przekraczającej normalne zależności państwowe dyspozycji obecnej władzy. One wykonują różnego rodzaju bezprawne działania w stosunku do opozycji, natomiast no jakoś były niezwykle wręcz mało aktywne, jeżeli chodzi o tą sprawę Zondacrypto - kontynuował prezes PiS.
Polityk stwierdził, że "przyjdzie czas" na to, że ta afera będzie wyjaśniona. Jak dodał, sam nie ma wątpliwości, kto zostanie uznany za winnego.
– Twierdzenia, że jakieś organizacje z nami związane otrzymywały od firmy Zondacrypto jakieś pieniądze są po prostu nieprawdziwe. Wiadomo na przykład, że pewna telewizja dostawała, ale jako żywo ona nie jest z nami związana i, uczciwie mówiąc, nie w każdej sprawie się zgadzamy. To tak już mówiąc dość łagodnie - podkreślił Kaczyński.
Weto prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów
17 kwietnia Sejm po raz drugi nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywach. Ustawa wprowadzała m.in. środki nadzorcze, np. umożliwiała KNF wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut.
Prezydent Karol Nawrocki, wetując ustawę, ocenił, że przepisy były zbyt restrykcyjne.
"Prezydent Karol Nawrocki korzysta z konstytucyjnej prerogatywy weta tylko wtedy, kiedy przepisy zagrażają wolnościom Polaków, ich majątkowi i stabilności państwa. A ta ustawa takie realne zagrożenia tworzy" – tłumaczył wtedy na platformie X rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Śledztwo w sprawie Zondacrypto
Również 17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto oraz prania brudnych pieniędzy. Śledztwo jest prowadzone pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W dniu wszczęcia postępowania, czyli 17 kwietnia, kwota szkody była szacowana na co najmniej 350 mln zł, jednak – jak podkreśla prokuratura – rośnie z każdym kolejnym dniem, podobnie jak liczba pokrzywdzonych.